The Gabi / Master A – nasza nowa kawowa zabawka

Zapewne każdy kto śledzi nowinki ze świata kawy zna już to urządzenie, moja pierwsza myśl była „ale to brzydkie”. Wiem, że zaparzaczy do kawy nie mogę oceniać po wyglądzie, tylko po skuteczności dlatego postanowiłam tego „brzydala” przetestować.

Urządzenie powstało w 2015 roku, jednak jego autorzy pracę nad nim rozpoczęli już dwa lata wcześniej. Dzięki swojej specyficznej budowie The Gabi ma być proste w użyciu i sprawić, że nasza kawa zawsze będzie dobra. W pudełku znajdujemy: urządzenie The Gabi wraz z plastikowym etui, 10 papierowych filtrów, oraz miarkę do kawy. Bardzo podoba mi się fakt, że konstruktorzy pomyśleli o plastikowym pudełku w które mogę schować mój dripper, wrzucić go do torby i nie martwić się o to, że coś z nim się stanie, ogólnie urządzenie jest bardzo kompaktowe, po rozłożeniu nie wygląda na zbyt poręczne, jednak wszystkie elementy składają się jeden w drugi i idealne pasują do etui.

 

 

Teraz kilka słów o samym dripperze. Z załączonej instrukcji obsługi wyczytujemy, że działa on w oparciu o napięcie powierzchniowe i lepkość wody, potem jest już z górki, bo przechodzimy do przepisu na kawę. Jest on jakby hybrydą pół- automatycznego drip makera i małej kality, jeżeli chodzi o kształt i rozmiar filtrów. Jak to działa? Pierwszy z elementów to górny zbiornik wody (Water Bottle) zakończony precyzyjnie wymierzonym otworem. Water Bottle zaprojektowany jest tak, żeby wlać do niego 150 ml wody, dzięki czemu będzie ona w obliczonym czasie kapać przez otwór. Środkowy zbiornik to Waterspout, jest on zakończony 16 małymi otworami, które kontrolują ilość wody kapiącej na kawę. W tym urządzeniu nic nie jest przypadkowe, wszystko jest dokładnie obliczone, my musimy tylko trzymać się przepisu. Z Waterspout woda kapie do ostatniej części, która kształtem przypomina małą kalitę, jednak różni się tym, że zamiast trzech otworów na spodzie ma tylko jeden. To chyba tyle z mojej strony jeżeli chodzi o teorię, moje oczekiwania co do tego urządzenia są dość duże, i jestem bardzo ciekawa czy zostaną spełnione.

Zanim zaczniemy musimy złożyć urządzenie, przygotować sobie 15g średnio-grubo zmielonej kawy, wodę w temperaturze 80 ˚- 90˚C, naczynie bądź też serwer do którego zaparzymy kawę. Tutaj warto wspomnieć, ż dripper wyposażony jest w dodatkową podstawkę, dzięki której możemy postawić go na każdym kubku, filiżance czy serwerze.

Zanim zaczniemy! Zauważcie, że normalnie do kaw przelewowych używamy ratio 6:1 (czyli 60g kawy na 1 litr wody, bądź 1:17 czyli 1g kawy na 17ml wody), tutaj używamy 100g kawy na litr wody, inaczej mówiąc 1g na 10ml wody, czyli mamy ratio 10:1. Odpowiednie ratio pozwala nam uzyskać kawę idealnie zbalansowaną, która nie będzie niedoparzona(wodnista, bez smaku, kwaśna) ani przeparzona (gorzka, cierpka). A tutaj mamy dość wysokie ratio, czas parzenia jak przy V60 (czyli około 3 minuty), a do tego tylko 150 ml wody. Jestem bardzo ciekawa co z tego wyjdzie!

To do dzieła!

Krok pierwszy to, jak zawsze, przelanie filtra.

Krok drugi.  Zmieloną kawę wsypujemy do dolnego zbiornika z przelanym filtrem.

Krok trzeci. Zakładamy górną część urządzenia, wlewamy 150 ml wody i po około 3 minutach nasza kawa będzie gotowa.

Krok czwarty. Cieszymy się dobrą kawą.

Jakie są moje wrażenia?

Zacznę od samego urządzenia. Jak już wspominałam, mimo to, że nie grzeszy urodą, bardzo podoba mi się fakt, że po złożeniu jest małe i łatwo je ze sobą wszędzie zabrać.  Myślę, że Master A sprawdzi się świetnie dla ludzi rozpoczynających przygodę z kawą, jednak dla mnie jest trochę nudne, lubię mój poranny rytuał zaparzania kawy samemu. Tutaj wszystko odbywa się pół-automatycznie, dzięki precyzyjnie wymierzonym otworom i odpowiedniej ilości wody proces pre-infuzji zachodzi sam, podobnie jak zaparzanie, nasza rola ogranicza się tylko do zmielenia kawy, i wlania 150 ml wody do górnej części. Co nie oznacza, że odłożę Master A do kąta, jestem bardzo ciekawa jak górna część  urządzenia będzie się sprawowała z innymi dripperami, czy też przy użyciu innego przepisu.

 

A efekty smakowe?

Zaskakująco dobre! Zaparzyłam w The Gabi moją ulubioną kawę Ethiopia Dambi Uddo (region Guji) od La Bohѐme Café. Otrzymałam niesamowicie zbalansowaną filiżankę kawy, dokładnie taką jaką lubię, z wyczuwalnymi nutami owoców leśnych, idealnie kwaskową. Z pewnością chętnie wrócę do tego smaku.

A Wy? Mieliście już okazję wypróbować The Gabi ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *